Powiedzieli, że dorżną watahę, powyrzucali skąd mogli, nasłali tajne policje i ...jak zwykle im się udało. Tak, bardzo się udało - jak z autostradami, finansami publicznymi, Stadionem Narodowym, budowa doskonałej reprezentacji w piłce nożnej, reformą oświaty, stabilizacją finansów publicznych i walką z bezrobociem.

Udało im się zbudowac prawdziwą Zieloną Wyspę.

Teraz wysłali Państwowa Komisję Wyborczą do Moskwy – na szkolenia z demokracji, zaprosili rosyjskich ekspertów do Akademii Obrony Narodowej, zmodernizowali armię, rozwiązali zagadkę katastrofy w Smoleńsku.

Jak już wszystko ponaprawiali, to poszli sobie świetować na urodzinach „prawdziwego patrioty” Wojciecha Jaruzelskiego.

Są zadowoleni, wygrane wybory mają w kieszeni, wataha dorżnięta, faszyzm nie przejdzie.

Po dwudziestu czterech latach zbudowali kwitnąca demokrację, którą światłym wykładem we Wrocławiu poświęcił im biskup kościoła gender – pan Zygmunt Bauman.

Jeśli wszystko poszło tak dobrze, to czemu mają tak marsowe miny, dlaczego w telewizjach znów straszą Jarosławem Kaczyńskim – przecież on przegrał wszystkie wybory, jest niegroźny, anachroniczny, niemodny.

Zadowoleni obywatele wypłacą im przecież premię za doskonale rządy, reformy, stabilizację gospodarki i stosunków miedzynarodowych.

Skąd więc te nerwy?

A może jednak stało się tak, jak to zwykle bywa w przyrodzie – wyrżnięto wilki, no to rozpleniły się inne ssaki – te ze znakomitym węchem na trufle.

Może coś im się pomyliło i wataha nie stała tam gdzie ją wskazali. Może wyhodowali zupełnie nowa odmianę drapiezników – nową watahę ...watachę wieprzy?

Nie, przecież słynny Miczurin dawno by ich zaalarmował. To raczej niemożliwe.

Nie wiem, tak sobie tylko rozważam na poziomie nauki biologii z dawnej szkoły średniej?

Może jednak wcale nie chodzi tu o zadne watahy, tylko o ludzi?

Jeśli tak, to tym bardziej zasadne jest pytanie: czego się boją, przecież ludzie z ludżmi potrafią się dogadać. Budowali zgodę, no to teraz zgoda będzie ich budowała...

Coś pominąłem?, przeoczyłem krótkowzrocznie?

Coś wisi w powietrzu?... ale przecież oni mogą być spokojni, nie siali wiatru, a więc nie zbiorą burzy.

Wszystko będzie dobrze...chyba, że ktoś tu kogoś okłamał, omamił. Chyba, ze ktoś tu kogoś oszukał, ale przecież wszyscy eksperci mówią, że jest w porządku.

Nie mają się czego bać? Prawda?